Życie w zgodzie z naturą i samym sobą

Płatki owsiane na bogato

Płatki owsiane na bogato

Płatki owsiane – proste i szybkie danie o zbawiennych dla organizmu właściwościach. Każdy może je spożywać jak chce, komponować z dowolnych składników, podawać podgrzane bądź zimne – to danie, które można dowolnie personalizować pod swoje potrzeby i dopasowywać do własnego smaku. Ilość kombinacji i połączeń jest nieograniczona, dzięki płatkom każde z nas może poczuć się jak artysta komponujący swoje własne dzieło wyrażające jego osobowość i podejście do życia – ci bardziej aktywni będą je jedli w słoneczny, wiosenny poranek podane ze świeżymi truskawkami i jogurtem a inni, lubiący opatulić się w zimowe wieczory ciepłym kocem, być może będą je preferować z rodzynkami i cynamonem.

 

O co chodzi z płatkami i dlaczego są takie dobre? W czasach wysoko przetworzonej żywności, przemielonej pięć razy przez tryby spożywczych korporacji, doprawionej do smaku i zapachu chemią maskującą jej zgniłą zawartość, w dobie jedzenia zanieczyszczającego nasze ciało i wspomagającym nie jego prawidłowe funkcjonowanie a rozwój chorób cywilizacyjnych płatki owsiane – zwykłe, proste, niemające w sobie ani krzty blichtru i lansu płatki jawią się jak ostoja naturalnego jedzenia, powrót do źródeł naszych przodków, jeden z najprostszych sposobów na suplementację i nasycenie naszego organizmu mikroelementami a przy okazji – szansa na sprzątnięcie bałaganu jakie przez lata złego odżywiania poczyniło w naszym organizmie jedzenie made in Zachodnia Cywilizacja.

 

Jak sama nazwa wskazuje płatki owsiane wytwarzane są z owsa – ziarna dostarczone do młyna są badane, myte z wszelkiego rodzaju rolniczych zanieczyszczeń a następnie suszone aby spokojnie móc sobie oczekiwać na właściwą akcję. Kiedy przychodzi “ta chwila” zboże jest prażone, parowane dla zmiękczenia, zgniatane i jeszcze raz suszone. Proces przygotowania jest prosty i choć stopniowo udoskonalany to jednak ten sam od setek lat, można opisać go w dwóch prostych zdaniach, nie ma tu żadnej magii czy inżynierii spożywczej. Tak przygotowane płatki zachowują swoje właściwości, które sprawiają, że przodują we wszystkich rankingach “zdrowej żywności” (termin, za którym nie przepadam) i są polecane przez całe spektrum specjalistów od lekarzy przez dietetyków a na kosmetologach kończąc.

 

Jako nisko przetworzone jedzenie płatki zawierają całą dobroć jaką natura zaoferowała nam w owsie. Są pełne mikroelementów, dzięki zawartości magnezu i selenu pozytywnie wpływają na nasze samopoczucie, zdolność koncentracji i układ nerwowy (w wyniku czego mniej się stresujemy i rzadziej popadamy w nerwice somatyczne). Błonnik zawarty w naszych płatkach przechodzi niestrawiony przez nasze jelita zabierając ze sobą wszelkie zanieczyszczenia i skutecznie czyszcząc je ze wszystkich odpadów dzięki czemu nie zalegają w nich latami gnijąc i powodując raka jelita grubego (jednej z najczęściej występującej odmian tej choroby wynikającej ze złego, niezbilansowanego odżywiania). Nie jest go jednak szokująco dużo  (7 g na 100g) więc warto dorzucić do miski otręby pszenne, które składają się z błonnika w 40% i na pewno odpowiednio wykonają swoją robotę. Wcinając codziennie miskę płatków nasycamy nasz organizm witaminami z grupy B i E, pozytywnie wpływającymi na nasze serce, skórę oraz wzmacniamy nasz system odpornościowy. Osoby z problemami dermatologicznymi mogą walczyć z nimi za pomocą maseczki z płatków – warto spróbować zamiast leczyć trądzik syntetyczną witaminą A. Płatki owsiane zawierają mnóstwo węglowodanów złożonych – te które mam aktualnie w szafce mają ich 62 g na 100g przy zawartości tylko 0,9g cukrów prostych! Dzięki temu są niskokaloryczne (ok. 239 kcal/100g przy ok. 400 kcal/100g promowanych jako “zdrowe” płatków śniadaniowych) i jednocześnie dają nam energię odżywczą tak potrzebną podczas codziennego realizowania naszych celów.

 

 

Tyle pozytywnego działania a to tylko początek bo przecież do samych płatków jako takich dorzucimy jeszcze inne składniki robiąc z naszego posiłku prawdziwą bombę roznoszącą po naszym organizmie mikroelementy, składniki odżywcze i niszczącą zanieczyszczenia i złe samopoczucie 🙂 Jedziemy z tym koksem, czas na płatki w wersji na bogato! Aby przyrządzić owsiankę made by Naturalny Smak musisz przygotować następujące składniki:

  1. Płatki owsiane,
  2. Płatki orkiszowe,
  3. Orzechy włoskie,
  4. Rodzynki,
  5. Suszona żurawina,
  6. Pestki dyni (najlepsze w tej ciemnozielonej otoczce o czym później),
  7. Siemię lniane (koniecznie świeżo zmielone),
  8. Ostropest plamisty (jak wyżej),
  9. Cynamon,
  10. Mleko.

Przepis jest banalny – wszystkie składniki w dowolnej ilości i zagęszczeniu umieszczamy w misce/garnku/kubku i zalewamy mlekiem wedle preferencji. Ja osobiście wyznaję zasadę, że nie ma co się szczypać, jeżeli zdecydujemy się użyć jakiegoś składnika to zawsze w słusznej ilości, umiar jest dla cienkich graczy 😉 Dla osób nietolerujących laktozy możemy użyć wody ale wydaje mi się, że wtedy troszkę utracimy urok porannej owsianki tak pamiętnej z czasów dzieciństwa, przywołującej wspomnienia i pozytywne skojarzenia 😉 Jeżeli chcemy dorzucić ostropestu i siemienia lnianego należy pamiętać, że najlepsze są świeżo mielone nasiona zwłaszcza w przypadku tego drugiego, który dobroczynne właściwości zachowuje tylko przez tydzień.

 

Dlaczego właśnie taka a nie inna kombinacja składników? Z kilku zasadniczych powodów:

  1. Wszystkie powyższe składowe (poza mlekiem) są suche, wolno się psują i można je przechowywać w domu dowolną ilość czasu co oznacza, że nie musimy codziennie myśleć o zakupie świeżych składników, możemy zrobić zapas na dwa miesiące i zapomnieć o temacie poświęcając się jedynie słodkiej konsumpcji,
  2. Również z powyższych powodów płatki przygotowane w ten sposób są łatwe w transporcie np. do pracy – pakujemy je w foliówkę, na miejscu zalewamy mlekiem i gotowe,
  3. Błonnik dostarczony przez płatki i otręby pszenne (42/100g!) sprawia, że przy regularnym spożywaniu nasz organizm będzie czyszczony ze wszystkich naleciałości i starannie serwisowany wg. zaleceń producenta 😉  Jeżeli wcześniej nie dbałeś o prawidłowe oczyszczenie jelit po konsumpcji dużej miski przygotowanej wg. powyższego przepisu na drugi dzień możesz się zdrowo zdziwić, zarezerwuj dłuższą chwilę na posiedzenie w toalecie 😉 ,
  4. Tak przyrządzone płatki pokrywają zapotrzebowanie na wszystkie składniki odżywcze wymagane przez nasz organizm – mamy tu węglowodany, tłuszcze, białka i wiele innych, tylko spójrzmy:

Płatki owsiane, orkiszowe, otręby pszenne – mikroelementy, witaminy, błonnik, błonnik, błonnik,

Orzechy włoskie – wielonienasycone kwasy tłuszczowe wspomagające obniżenie złego cholesterolu, kwasy omega 3, witamina B6, niacyna, magnez, fosfor i potas,

Siemię lniane – zaliczane do tzw. superfoods, ciężko wymienić w kilku krótkich zdaniach wszystkie właściwości. Po zmieleniu i namoczeniu ziarna nabierają oleistej konsystencji, spożywane w ten sposób na czczo stopniowo rozprowadzają się po wnętrzu naszego żołądka działając osłonowo na jego ścianki i wspomagając leczenie wrzodów. Dodane do płatków dostarczą nam kwasów omega 3, będą działać przeciwnowotworowo, obniżą cholesterol i przyspieszą przemianę materii,

Ostropest plamisty – zawiera sylimarynę, związek wykorzystywany w leczeniu chorób wątroby,

Rodzynki i żurawina – przede wszystkim węglowodany będące paliwem dla naszego mózgu do sprawnej pracy. Na kolejnych miejscach – witaminy grupy B, C, E, sód, potas, wapń, magnez, żelazo, miedź i mangan. Żurawina (wprawdzie nie suszona) dodatkowo wspiera profilaktykę chorób pęcherza – tak żebyśmy nie musieli biegać zbyt często do toalety 😉

Cynamon – zawiera aldehyd cynamonowy, antyoksydant wspierający walkę z rakiem jelita grubego i ogólną detoksykację organizmu, obniża poziom cholesterolu i przyspiesza przemianę materii,

Pestki dyni – źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin  A, B, C, D, E (prawie cały alfabet! 🙂 ). Zawierają przeciwutleniacze, wspomagają układ odpornościowy organizmu – o tym dlaczego warto jeść pestki i nasiona będzie oddzielny artykuł. Ciekawostka – jeżeli kupujemy pestki najbardziej wartościowe będą te posiadające ciemno zieloną otoczkę. Dlaczego? Ponieważ kiedy pestka leży w ziemi często jest atakowana przez wszelakiego rodzaju robaki i mikroorganizmy. Otoczka, o której mowa ma za zadanie chronić samo ziarno przed atakami z zewnątrz a może to zrobić ponieważ zawiera związki mordujące bakterie i broniące cennej zawartości przez zjedzeniem. Z tego właśnie powodu warto ją spożywać – zamiast w ziemi niech walczy z bakteriami w naszym żołądku 🙂

 

Czy są jakieś minusy? Cóż, nie da się ukryć, że płatki przygotowane w ten sposób nie nadają się raczej na lanserskie zdjęcie wrzucane na facebooka 🙂  Misz masz zalany mlekiem nie robi niesamowitego pierwszego wrażenia, zyskuje dopiero po wniknięciu w jego działanie bądź… przeczytaniu tego artykułu 😉

 

To tyle na dziś, na fali pisania artykułu idę zrobić sobie miskę płatków. I pamiętajcie: “May the oat flakes be with you”! 🙂

Skomentuj artykuł